niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych Świąt!


Życzenia Prawnicze – złożone Tobie (zwanej lub zwanemu poniżej: "Przyjmującym Życzenia") przeze mnie (zwanego poniżej: "Życzącym").

(obrazek stąd)

Przyjmij proszę, z wyłączeniem wyraźnej lub domniemanej mocy wiążącej, najlepsze życzenia przyjaznych środowisku, świadomych społecznie, bezstresowych, nieuzależniających i neutralnych płciowo świąt przesilenia zimowego, celebrowanych w ramach tradycji wyznania religijnego albo praktyk świeckich wedle wyboru Przyjmującego Życzenia, w szczególności zgodnie z tradycją Bożego Narodzenia, Chanuki lub Kwanzy, z zachowaniem należnego szacunku dla religijnych lub świeckich przekonań lub tradycji osób trzecich, albo ich wyboru niepraktykowania żadnych religijnych ani świeckich tradycji, jak również finansowo korzystnego, osobiście pomyślnego oraz medycznie nieskomplikowanego przebiegu ogólnie przyjmowanego roku kalendarzowego 2013, z zachowaniem należnego szacunku dla kalendarzy przyjmowanych przez mniejszości narodowe, etniczne lub wyznaniowe, bez względu na rasę, wyznanie, poglądy polityczne lub filozoficzne, kolor skóry, wiek, stopień sprawności fizycznej, wybór platformy komputerowej, lub preferencje seksualne Przyjmującego Życzenia.


Przyjęcie niniejszych życzeń oznacza jednoczesne przyjęcie następujących warunków i zastrzeżeń.


Niniejsze życzenia podlegają dalszemu sprecyzowaniu, wycofaniu lub odwołaniu przez Życzącego bez zachowania jakichkolwiek terminów wypowiedzenia oraz bez potrzeby uzasadnienia. Niniejsze życzenia mogą być nieodpłatnie przenoszone przez Przyjmującego Życzenia w niezmienionej treści na rzecz osób trzecich. Niniejsze życzenia nie implikują żadnej obietnicy ze strony Życzącego do rzeczywistego wprowadzenia w życie któregokolwiek z wyżej wymienionych życzeń, a w szczególności nie stanowią oferty w rozumieniu odpowiednich przepisów prawa. Jakiekolwiek fragmenty niniejszych życzeń sprzeczne z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa należy uznać za niezłożone, bez wpływu na pozostałe fragmenty życzeń. Niniejsze życzenia nie mają wartości finansowej.

 (obrazek stąd)

Życzący gwarantuje działanie niniejszych życzeń zgodne z powszechnie przyjętym działaniem życzeń w zakresie dobrych wiadomości przez okres jednego roku albo do chwili wydania kolejnych życzeń świątecznych, którekolwiek z tych zdarzeń nastąpi wcześniej. Gwarancja jest ograniczona do wymiany niniejszych życzeń lub wydania nowych życzeń, bez potrzeby uzasadnienia przez Życzącego.

(tak, wiem, że to stare, ale nadal dobre ;). Ponadto, do wszystkich, których to dotyczy - życzę również wielu udanych sesji i dużo szczęścia w turlaniu)

piątek, 23 listopada 2012

Cthulizm na piątek

Z mojego ulubionego cthulowego komiksu :)

środa, 24 października 2012

Mapa Poznana A.D. 2088

Po wspięciu się na wyżyny moich umiejętności obsługi programu MS Paint z dumą przedstawą mapę poglądową Poznania A.D. 2088:

Poprzednio w serii:


wtorek, 16 października 2012

Ważniejsze korporacje Poznania A.D. 2088

Samsung/COVEC – chińsko/koreański gigant utrzymuje w Poznaniu dobrze strzeżony dział R&D, a w podpoznańskich Komornikach dużą bazę sprzętu budowlanego, który był m.in. wykorzystywany przy wybudowanej przez firmę ośmiopasmowej autostradzie A10 do Wrocławia (potocznie zwanej na południu „Autobahn nach Posen”).

PKM – silnie obecny w Poznaniu za pośrednictwem Najwyższej Szkoły… i paru innych mniej lub bardziej oficjalnych interesów, których jedynie marginesem jest wyciąganie od starszych emerytów i bezrobotnych procentu z ich zasiłków. Konglomerat skupiony wokół toruńskiego kościoła zatrudnia najlepszych prawników i z ich pomocą bezwzględnie zwalcza wszelkie nieprzychylne sobie publikacje. Przy całej swojej narodowo-neokatolickiej i antyunijnej wymowie kościół corocznie zdobywa znaczne unijne dotacje na cele dobroczynne, religijne oraz na rozwój technologii pozyskiwania energii ze źródeł geotermalnych. Oficjalnie na czele tej liczącej kilka milionów sekty stoi ojciec Tadeusz Muchomorek – „namaszczony” przez uznanego (przez PKN) za świętego założyciela Kościoła. Czasami w sieci – na bardzo krótko – pojawiają się informacje, jakoby „Muchomorek” był synem, a nawet wręcz klonem czy simulakrem założyciela kościoła, do którego wgrano jego świadomość. Niektórzy uliczni fixerzy twierdzą nawet, że widywali czarne nieoznakowane anygrawy pełne uzbrojonych po zęby komandosów, którzy zawierali autorów takich informacji w nieznanym kierunku…

Aufklarungs-Gruppe Aktiengesellschaft (AG-AG). To monachijski holding finansowy, w skład którego wchodząc firmy z prawie każdego sektora gospodarki. Siedziba główna koncernu w Poznaniu, to stojąca na Ostrowie Tumskim 60-piętrowa Wieża Grossa. Cały budynek ma niesamowicie prosty design – to wielki matowo czarny prostopadłościan wykonany z plastali i szkła, na dachu którego znajdują się liczne lądowiska dla Orek i helikopterów. AG-AG, na terenie swoich wielkich zakładów w dzielnicy Biedrusko w Poznaniu, produkuje części elektroniczne i podzespoły cybernetyczne. Jest jedną z niewielu korporacji, która nie zatrudnia na szeroką skalę simulakr. 

Konsorcjum Israeli Shipyards/Ha`argaz (ISH) wykupiło znaczne obszary na terenie Wildy. Teren Zakładów Cegielskiego-Rabinowicza został znacząco powiększony, prawie cała stara zabudowa Wildy, pamiętająca częściowo czasy II wojny światowej, została rozebrana i zastąpiona arkologiami i zakładami usługowymi dla pracowników ISH. Strefa Korporacyjna ISH jest zamknięta dla osób postronnych – wstęp mają tam tylko pracownicy Konsorcjim, ich rodziny oraz osoby przez nich zaproszone. Nie oznacza to jednak, że żydowscy imigranci całkowicie zamknęli się w swoim „getcie” – często je opuszczają. Jeśli mają jakiś interes do załatwienia. I nie jest akurat Szabat. ISH nie ma oporów przed zatrudnianiem simulakr, nazywanych z hebrajska golemami. 

Polskie Meble Swarzędz S.A. (PMS S.A.) to polska megakorporacja produkująca meble i inne produkty drewniane. Siedziba główna firmy znajduje się w Swarzędzu, jest to blisko stumetrowy granitowy gmach, którego struktura przypomina gotycką katedrę.

Internationale Handelsmarine AG (IHAG) niedawno otworzyło w podpoznańskich małą placówkę R&D zajmująca się badaniem krylu oraz crypropalanu – tworzywo o naturalnego plastiku wytwarzanego przez mikroorganizmy morskie. Firma zajmuje się produkcją statków oraz transportem morskim (w szczególności materiałów niebezpiecznych oraz żywego towaru) i suborbitalnym.

Hydra Pharm – mająca siedzibę i dużą fabrykę nieopodal stadionu miejskiego na ul. Bułgarskiej. Firma produkuje w Poznaniu szereg leków, dysponuje też małym działem R&D, który blisko współpracuje z poznańskimi uczelniami. Sztandarowymi produktami firmy są leki generyczne – „tańsze” zamienniki dla popularnych specyfików, takie jak „Ultra Forte Gripex Nano Plastry Max”. 

Poprzednio w serii:


sobota, 6 października 2012

(Zdez)organizowana przestępczość Poznania A.D. 2088

Wiora Lecha
(obrazek stąd)

„Wiora Lecha” to mogąca pochwalić się najdłuższą tradycją zorganizowana grupa przestępcza Poznania. Szeregowymi członkami gangu są fanatyczni kibice „Kolejorza", jednak gdzieś nad nimi, u steru, stoi grupa cieszących się powodzeniem biznesmenów, którzy stanowią trzecie już pokolenie bojówkowej „arystokracji”, która umiejętnie posługując się szantażem, najnowszymi zdobyczami PR, wypranymi pieniędzmi z handlu narkotykami oraz całkowitym brakiem skrupułów „zalegalizowała” swoją działalność. Obecnie siły porządkowe z firmy „Rutkowski Patrol” zajmujące się utrzymywaniem porządku na Jeżycach są, w dużej części, opłacane przez tych właśnie ludzi. I dziwnym trafem okazują się bardzo nieskuteczne w ściganiu bandytów w niebiesko-białych szalikach. Jednocześnie jednak w szeregach bojówek „Lechitów” utrzymywana jest żelazna dyscyplina, a nadmiar emocji wyładowywany jest podczas uświęconych wieloletnią tradycją „ustawek” z bojówkami innych klubów piłkarskich, z Legią Warszawa na czele.

Głębio-Naziści („Głąby”)
(obrazek stąd)

Nazwa gangu pochodzi oczywiście od Głębi, czyli sieci, za pośrednictwem której „spiknęli” się pierwsi członkowie gangu. Lata 70-te XXI wieku stały się świadkiem ponownego nawrotu idei nazistowskich (termin „neo-neo naziści” jakoś się nie przyjął). W sumie na przestrzeni ostatnich 100 lat ruch nie zmienił się specjalnie – do „Mein Kampf” dodano tylko parę rozdziałów o simulakrach, hybrydach i innych Untermenschach (w tym o ludziach 2.0, w końcu oni też są niearyjscy). Jednocześnie ruch nie ma nic przeciwko cyber ulepszeniom. Poznań zawiera dużo większe stężenie Głębio-Nazistów niż wynosi średnia krajowa. Analitycy jako przyczynę tego stanu rzeczy wskazują, że jest on obecnie największym skupiskiem ludności żydowskiej na terenie Europy Wschodniej. Słowianoarianie kontrolują znaczne obszary gęsto zabudowanej dzielnicy Grunwald, gdzie utrzymują się z haraczy („Dobrowolny podatek na rzecz Polski dla Polaków”), wymuszeń i handlu narkotykami. Od innych poznańskich gangów odróżnia ich dobrze zorganizowana grupa hakerów wspierająca działania klasycznych bojówek składających się z młodych, łysych ludzi w nieśmiertelnych glanach. W wolnych chwilach zajmują się polowaniami na podludzi (Żydów, simulakra, hybrydy, obcokrajowcy, Żydzi, zwolennicy „ukrytej opcji żydowskiej”, itp. itd., w szczególności Żydzi).

Blokersi
(obrazek z Kwejka)

To luźna konfederacja kilku-kilkunastu gangów punków i chuliganów, które rządzą mrówkowcami Nowego Miasta. Na przestępczej mapie Poznania to raczej liga okręgowa – nie tak dobrze zorganizowana jak Głębio-Naziści, nie dysponująca takimi powiązaniami z biznesem, jak „Wiara Lecha”. Ale jak dotąd Blokersi skutecznie opierali się próbom przejęcia ich terytoriów przez inne organizacje, w porę odkładając na bok wzajemne animozje, a braki w nowoczesnym wyposażeniu i wyszkoleniu nadrabiając doskonałą znajomością swojego firtla miejskiej dżungli i zaciekłością, z jaką dzikie zwierzę broni swojego terytorium. Jednym z bardziej znanych członków konfederacji są Wrzeszczące Węże – gang hybryd urzędujący w okolicy jeziora maltańskiego.

Rosyjska mafia
(obrazek stąd)

Choć zorganizowane grupy przestępcze zza wschodniej granicy infiltrowały tereny Unii jeszcze przed wejściem Rosji do Unii Euroazjatyckiej, to włączenie byłych krajów bloku wschodniego do Strefy Schengen proces ten przyspieszyło i ułatwiło. Poznań nie jest traktowany priorytetowo przez Rosjan – jest jednak istotnym punktem tranzytowym na szlaku wschód-zachód. Oznacza to, że rosyjscy oligarchowie utrzymują tu kilka małych placówek, głównie pod przykrywką firm spedycyjnych. Handel ludźmi, simulakrami, wszelki szmugiel, nielegalna cybertechnika, handel bronią – to ich dziedzina. Firma ta ma już ponad stuletnie doświadczenie w handlu używanymi organami, a gdy tylko stało się to możliwe, dodała do oferty używaną cybernetykę. O ile w Poznaniu nie dysponują od ręki dużymi siłami, to dzięki doskonałemu systemowi logistycznemu potrafią ściągnąć na miejsce znaczne siły i środki, o czym parokrotnie przekonały się organizacje, usiłujące wejść im w drogę.

Grupa „Chodaka”
(obrazek stąd. wybiło go w Guglu po wpisaniu "polscy gangsterzy", z braku lepszych pomysłów postanowiłem z Guglem nie polemizować, przecież wie lepiej :-P)

To lokalna poznańska ekipa, kierowana, nomen omen, przez niejakiego „Chodaka”. Grupa działa na terenie Starego Miasta, gdzie kontroluje kilka burdeli i innych szemranych interesów. Specjalizuje się w handlu narkotykami sprowadzanymi z Brazylii i Holandii. Ostatnio chłopaki z poznańskiego „miasta” podejmują próby ekspansji na Wildę. Na mieście mówi się, że „Chodak” zawarł jakiś układ z chińskimi tongami (których agenci podobno zaczęli infiltrować miasto wykorzystując jako bazę tereny korporacyjne Samsunga) i dlatego czuje się taki mocny…

Organizacje żydowskie („Koszer Nostra”)
(obrazek stąd. aż mi wstyd, że podlinkowuję taką stronę, ale grafa mi pasuje do konceptu ;)

Żydzi nie gęsi i swoją zorganizowaną przestępczość też mają. Jak nie trudno się domyślić, jej strefy wpływów w Poznaniu to Wilda i okolice. Strukturami przypomina ona rodzinną mafię rosyjską, czy włoską, znana jest z opiekuńczości wobec własnych członków, w szczególności wobec działań panów ogolonych na łyso.

Gangi motocyklowe

(obrazek stąd)
Bardzo nośna formuła przestępczości zorganizowanej zainicjowana w USA po II wojnie światowej przetrwała próbę czasu (i wysiłki licznych, usiłujących je zlikwidować, agencji rządowych). W Poznaniu i okolicach operuje klika grup „Harleyowców”, wśród których najstarszą i jedną z najgroźniejszych są „HD Zarąbiści”, charakteryzujący się czarnymi chustami i logo ze steampunkowym orłem w koronie wpisanym w monogram „HD-Z”

Poprzednio w serii:


poniedziałek, 1 października 2012

Wspomnień czar

Szedłem sobie dzisiaj przez miasto i natknąłem się na plenerową wystawę rzeźby nowoczesnej na Placu Wolności. A tam takie cóś:
I przypomniało mi się, jak dawno dawno temu w odległej galaktyce grupa przyjaciół poszukiwała "Kurczaka" w Bogenhafen. Jakby ktoś miał wątpliwości - wyglądał mniej więcej tak jak na zdjęciu powyżej :))))

Geografia Poznania A.D. 2088

Biedrusko – tereny znajdujące się na północ od Naramowic aż do historycznej wsi Biedrusko to prawie wyłącznie zakłady i arkologie należące do AGAG. Teren jest patrolowany przez korporacyjne siły bezpieczeństwa uznawany jest za względnie bezpieczny. Podobno w kanałach dalej można spotkać skupiska aktywnych nanomaszyn wykorzystanych do oczyszczenia poradzieckiego poligonu.

Jeżyce – dzielnica biedoty, pełna wybudowanych po Upadku wielkich, 30-40 piętrowych, betonowych bloków mieszkalnych, w których cieniu stoi jeszcze garść starych, pamiętających II wojnę światową kamienic. Swego czasu wjazd na Jeżyce (idąc od strony Dworca  Kulczyk TRADEX S.A. Głównego PKP Aufklärungs-Gruppe AG Poznań City Centre) ozdabiał, wielokrotnie zmywany i wciąż aktualny napis "W tej krainie obcy ginie".

Winogrady i Ostrów Tumski – Wielki biznes musiał jednak gdzieś postawić swoje biurowce i padło na znajdujące się na północ od Starówki Winogrady. W pierwszej kolejności wyrównano i zabudowano biurowcami z plastali i szkła teren Cytadeli, następnie rozszerzając poznańskie „City” kosztem kolejnych domów na Winogradach i części historycznej wyspy Ostrów Tumski. Po zbudowaniu dwóch dodatkowych mostów nad Wartą (i doprowadzeniu dotowanego przez UE i Samsunga metra w 2062) dotarcie do „City” z korporacyjnych osiedli i arkologii położonych na północ od Jeziora Maltańskiego stało się szybkie, tanie i relatywnie bezpieczne, dzięki sowicie opłacanym patrolom z Ravenlocke Security. 
(obrazek stąd)
Stare Miasto - przez ostatnie 100 lat, na skutek zaciekłej kampanii prowadzonej przez kolejnych wielkopolskich Konserwatorów Zabytków, w stanie niezmienionym zachowano Stary Rynek i jego najbliższe okolice. Jednocześnie jednak ilość dokumentów wymaganych przez urzędy dla przeprowadzenia nawet najbardziej podstawowych remontów stała się tak ogromna, że bardzo wiele kamienic nie było remontowanych od 40-50 lat. Przynajmniej z zewnątrz – bo wiele z nich w środku nie zachowało nic z dawnego wyglądu, czy funkcji, stając się siedzibą niezliczonej ilości barów, tancbud, burdeli, kasyn, nielicencjonowanych lekarzy ulicznych i wszelkich innych szemranych interesów z handlarzami bronią, narkotykami, cyberwszczepami i czymkolwiek jeszcze, co można kupić za kredyty. Ze względu na historyczny charakter ścisłego Starego Miasta, na jego terenie obowiązuje zakaz ruchu pojazdów mechanicznych, tak więc jedynym sposobem by dostać się do środka, jest spacer, bądź metro. 

Wilda – dzielnica ta, wraz z przylegającym do niej od południa miastem Luboń, stała się siedzibą największego we wschodniej części Unii skupiska Izraelitów, których liczba jest obecnie szacowana na około 800 tysięcy ludzi. W miejscu wykupionych katolickich świątyń stanęły synagogi, a praca w produkujących bardzo popularne wśród tratwiarzy północnej półkuli silniki okrętowe Zakładach Cegielskiego-Rabinowicza zamiera w soboty. 
(obrazek stąd)
Nowe Miasto – prawobrzeżna dzielnica Poznania uległa tylko niewielkiemu przeobrażeniu na przestrzeni ostatnich 80 lat. Zmieniła się tylko skala – wysokie, brzydkie jak noc 10 i 16 piętrowe bloki wybudowane w latach 60-80tych XX wieku, zostały po prostu sukcesywnie zastąpione wysokimi, brzydkimi 40 – 50 piętrowymi mrówkowcami, które miały pomieścić rosnąca populację miasta (przy czym ta sukcesywność następowała skokami, inicjowanymi samoistnym zawalaniem się ze starości kolejnych starych budynków). Liczne mrówkowce połączone są licznymi, mniej lub bardziej zgodnymi z prawem budowlanym, kładkami i mostami. Na niektórych z nich poustawiano stoiska handlowe, czy parkingi dla antygrawitacyjnych taksówek.

Tarnowo Podgórne/Przeźmierowo – obszar zwany Polską Doliną Krzemową w okresie prosperity lat 30-tych, kiedy to znaczne zyski z rolnictwa postanowiono zainwestować w sektor nowoczesnych technologii. Do dziś na tym terenie funkcjonuje wiele firm software`owych, których rodowody sięgają start-upów startujących z okolicznych garaży. Sąsiadujące z Poznaniem od zachodu Przeźmierowo ma opinię hakerskiej bohemy artystycznej. Liczne osiedla domów jednorodzinnych, stojących niejednokrotnie w cieniu wielkich mrówkowców zachodnich Jeżyc i Grunwaldu, są siedzibą kolejnych pokoleń hakerów, wolnomyślicieli i dżokejów Głębi. To doskonałe miejsce, jeśli ktoś chce zaopatrzyć się w oprogramowanie z wadą prawną, czy najnowszy hardware, który „spadł” z ciężarówki w drodze do lokalnego oddziału Malmartu.

Poprzednio w serii:

niedziela, 30 września 2012

Poznań AD 2088 - Historia

Historia Poznania w XXI wieku
(obrazek znaleziony tutaj)

Druga dekada XXI wieku to okres stagnacji gospodarczej, pogłębionej kryzysem paliwowym z 2016 roku. Włodarze Poznania, zadowoleni z pozycji, jaką odgrywa miasto w Polsce, pozwalają opadają na laurach pozwalając, by miasto zostało w tyle za Wrocławiem, Szczecinem, czy Gdańskiem w zakresie inwestycji i kreowania warunków dla biznesu. Podupadły Międzynarodowe Targi Poznańskie. Jedynym sukcesem władz miasta z tego okresu, było przeniesienie z Warszawy dużego centrum R&D Samsunga.

Trzecia dekada XXI, nazywana przez historyków czasem Upadku, przyniosła dwie istotne zmiany. Pierwszą było połączenie poznańskiej Polfy z konglomeratem Hydra Pharm z Ligi Ekonomicznej Karaibów. HP dokonuje w Poznaniu szeregu inwestycji, sprowadza na miejsce wielu swoich fachowców dla obsadzenia intensywnie rozbudowywanej fabryki środków farmakologicznych. Na fali imigracji z Jamajki zaczynają działać pierwsze Rasta-Kluby. Z kolei Międzynarodowe Targi Poznańskie stały się częścią monachijskiego holdingu Aufklarungs-Gruppe Aktiengesellschaft (AG-AG).
W 2026r., w dwa lata po „wojnie kawalerskiej”, po której Samsung stał się chińskim przedsiębiorstwem państwowym, dochodzi do fuzji z firmą COVEC. Nowo powstały konglomerat Samsung/COVEC zamierza m.in. budować autostrady w Europie.

Walka o przetrwanie i Wielka Imigracja przyniosły liczne zmiany dla miasta. Po pierwsze, niespodziewane skutki przyniosło wykupienie krótko przed wojną Zakładów Hipolita Cegielskiego przez Israeli Shipyards i Ha`argaz ltd. Firmy te planowały przejąć podupadający od 30 lat polski przemysł stoczniowy i wykorzystać go do zaspokojenia zwiększonego popytu na statki, związanego z podnoszącym się poziomem morza. Po nuklearnej wymianie ciosów pomiędzy Izraelem a państwami arabskimi w `28 blisko pół miliona Żydów – głównie pracowników wymienionych firm wraz z rodzinami, wyemigrowało do Poznania. Na czele nowopowstałej żydowskiej kolonii staje charyzmatyczny Mosze Rabinowicz. Okres wielkiego głodu staje się jednocześnie wielką szansą dla Wielkopolski – stojąca od dawna na wysokim poziomie kultura rolna i utrzymujące się z dotacji unijnych nowoczesne gospodarstwa pozwalają nie tylko oddalić widmo głodu, ale i przeznaczyć nadwyżkę na eksport pomimo panującej nuklearnej „jesieni”. Zanim jednak rolnictwo weszło na pełne obroty, z ulic miasta całkowicie zniknęły bezpańskie psy. Uznano to za sukces opłacanych przez miasto hycli, jednak do dzisiaj wielu starszych poznaniaków uważa, że za tę sprawę odpowiedzialni są miejscowi pracownicy Samsunga. 
Niestety po kilku latach – i wraz z przekształceniem licznych fabryk na nanotechnologiczną produkcję „pasty odżywczej”, ten mały renesans wielkopolskiego rolnictwa spotyka szybki koniec. 
Pod koniec lat trzydziestych Konsorcjum Izraeli Shipyards/Ha`argaz wykupuje liczne nieruchomości na terenie Wildy i Świerczewa i zaczyna budowę pierwszych samowystarczalnych arkologii.

Poznań lat czterdziestych żył postępująca integracją euroazjatycką i intensywnym napływem ludności wiejskiej, która masowo migrowała do miasta w poszukiwaniu pracy. Dla pomieszczenia nowoprzybyłych miasto finansuje zakrojoną z rozmachem budowę tanich osiedli mieszkalnych na terenie Biedruska.
Polska ugruntowuje swoją pozycję światowego lidera w produkcji mebli. Jednym z krajowych potentatów jest Polskie Meble Swarzędz S.A. – megakorporacja, która powstała z połączenia kilku swarzędzkich producentów meblowych, która w 2047 wykupiła szwedzką „Ikeę”.
Wzrastająca przestępczość doprowadza do liberalizacji przepisów o posiadaniu broni – nowo wprowadzona Unijna dyrektywa o prawie do noszenia broni bardzo przypomina 2 poprawkę do konstytucji USA.

10 kwietnia 2051 roku miała miejsce największa katastrofa w dziejach Poznania, w wyniku której zginęło przeszło 30 tysięcy ludzi mieszkających w osiedlach socjalnych w dzielnicy Biedrusko. Jak wykazało śledztwo, biedruskie osiedla zbudowano nad ogromnym składem proradzieckich gazów bojowych z okresu Zimnej Wojny, które zostały uwolnione na skutek eksplozji wadliwej instalacji gazowej w jednym z budynków. Po katastrofie teren zostaje wykupiony za bezcen przez AGAG, które zobowiązuje się usunąć z poznańskiej ziemi „każdą molekułę Made in ZSSR”. W tym celu wykorzystano na przemysłową skalę penetrujące ziemię nanomaszyny, które w ciągu pół roku oczyszczają teren pod fabryki elektroniki i arkologie AGAG.
Tymczasem w Unii Europejskiej dochodzi do największej w historii redukcji aparatu biurokratycznego – tysiące tłumaczy zatrudnianych przez instytucje unijne zostaje zastąpionych przez kilka SI, które, korzystając z technologii opracowanej przez dr. Kayin Courts zapewniają wierne tłumaczenia w czasie rzeczywistym wszystkich wytworów unijnych biurokratów.
Przez miasto przetacza się fala protestów przeciwko planom przejęcia Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza przez Polski Kościół Maryi – sektę zorganizowaną przez charyzmatycznego wizjonera z Torunia, Ojca Muchomorka. Do fuzji nie dochodzi, jednak tak PKM (zwany przez przeciwników Prywatnym Kościołem Muchomorka), a konkretnie jego Najwyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, wykupuje dwie prywatne wyższe uczelnie i, pomimo protestów mniejszości żydowskiej, przekształca je w swoje filie.

Lata 70-te to dalszy gwałtowny rozwój technologiczny. Upowszechnienie WPD wśród populacji pozwoliło na coraz dalej postępująca informatyzację i modernizację życia. Coraz więcej ludzi pracuje z domu, za pośrednictwem Głębi, nieraz w korporacjach odległych o tysiące mil. Model ten jest bardzo popularny wśród wielu firm, albowiem pozwala zaoszczędzić pieniądze m.in. na budowie biur, ich ochronie i eksploatacji. Duży oddział w Koziegłowach otwiera niemiecka firma Internationale Handelsmarine AG (IHAG), która wykorzystuje zbiorniki wody „odziedziczone” po funkcjonującej tam kiedyś oczyszczalni ścieków do prowadzenia badań nad hodowlą słodkowodnego krylu. Dochodzi też do licznych incydentów z udziałem mniejszości żydowskiej i Głębiofaszystów (kilka z nich sprawia, że w miejskiej kostnicy brakuje miejsca, skutkiem czego podjęta zostaje decyzje o jej rozbudowie).

Poprzednio w serii:

środa, 26 września 2012

Poznań A.D. 2088

Po dłuższym milczeniu ruszamy z nowym projektem - Interface Zero w realiach Poznania roku 2088 po Chrystusie. O ile świat do I0 bardzo mi się podoba, to dodany przez Gramela "Dodatek" o grze w Polsce nie tyle pozostawia duży niedosyt (całe dzikie 1 i 1/3 strony tekstu) co jest po prostu kompletnie do dupy. A przynajmniej mi bardzo bardzo mocno się nie spodobał. W związku z powyższym przedstawiam moją, autorską wizję Polski w świecie Interface Zero - przez pryzmat miasta, w którym zagramy - Poznania.

Miasto Stołeczne Poznań A.D. 2088


Według spisu powszechnego przeprowadzonego w 2084 roku Miasto Stołeczne Poznań liczy 5 milionów 568 tysięcy mieszkańców, natomiast obszar Aglomeracji Poznańskiej to blisko 8 milionów ludzi – w większości obywateli Unii Euroazjatyckiej. Znaczące mniejszości w mieście to Żydzi (ok. 800.000 ludzi), Koreańczycy (ok. 300.000) i Chińczycy (ponad 50.000).
Poznań jest jednym z najgęściej zaludnionych obszarów miejskich na wschód od Odry. Wynika to z braku możliwości, czy też raczej chęci, dogadania się przez władze miasta z otaczającymi je gminami (w szczególności Swarzędzem, Komornikami, Przeźmierowem i Tarnowem Podgórnym). Samorządy tych obszarów zaciekle strzegły swojej niezależności w pierwszej połowie XXI wieku. Na ten stan rzeczy złożyło się kilka czynników o charakterze społeczno-ekonomiczny-politycznym. Po pierwsze, ościenne gminy bardzo dobrze zarabiały na tzw. „janosikowym” – czyli dotacjom państwa pobieranym z większych, zamożniejszych samorządów, do tych mniejszych. Po drugie, włodarze Poznania – przez długie lata związani z jedną kliką, skupioną wokół prezydenta Tamowskiego, nie potrafili zjednać sobie przychylności sąsiadów. Mieszkańcy podpoznańskich miejscowości obawiali się marginalizacji ich obszarów zauważając, że inwestycje miasta skupiały się w jego centrum. Po trzecie wreszcie, lokalne samorządy znalazły poparcie wśród coraz silniejszych korporacji, które zwabione (szczególnie do Tarnowa Podgórnego i Swarzędza) ulgami podatkowymi, obawiały się ich utraty w wyniku włączenia gmin w obręb Poznania. Niebagatelną rolę odegrały też unijne dotacje dla rolnictwa, które podpoznańskie gminy straciłyby po włączeniu ich w obręb powiatu miejskiego.
Skutkiem takiego rozwoju terytorialnego miasta, a raczej jego braku, jest bardzo wysoka gęstość zaludnienia i fakt, że Poznań liczy tylko 368 km2 (z opisanych powyżej przyczyn miasto mogło rozwijać się terytorialnie tylko na północ).
Jednocześnie gospodarka aglomeracji funkcjonuje dobrze, skutkiem czego jest relatywnie niski poziom bezrobocia („jedyne” 36 % według stanu na IV kwartał 2087). Na tak dobry wynik gospodarczy składają się fuzja poznańskiej gospodarności z kapitałem zagranicznym. Niebagatelną rolę odgrywa też rodzimy kapitał – w szczególności korzystające z najnowszych zdobyczy nanotechnologii w obróbce prawdziwego drewna fabryki Polskich Mebli Swarzędz S.A., czy produkujące silniki okrętowe, tabor kolejowy i specjalistyczne pojazdy opancerzone zakłady Cegielski-Rabinowicz, będąca własnością polsko-izraelskiego holdingu Israeli Shipyards/Ha`argaz Ltd. 

Na przestrzeni ostatnich 75 lat układ urbanistyczny miasta nie uległ zbyt dużej zmianie, pomijając rozbudowę miasta w kierunku północnym – Biedrusko znajduje się obecnie w granicach Poznania. W mieście funkcjonuje sprawny system komunikacji publicznej. Dzięki nanotechnologii i replikatorom materii relatywnie małym kosztem udało się zbudować gęstą siatkę metra (8 linii), którą uzupełniają nowoczesne tramwaje elektryczne (wyposażone w rodzimy tabor – Solaris Bimba™ wz. 70 i 75) i podmiejska kolej nadziemna. W okresie boomu rolniczego końca lat `30 zakończono budowę tzw. III ramy komunikacyjnej, dzięki czemu po raz pierwszy w historii miało zyskało kompletną obwodnicę z prawdziwego zdarzenia. W Poznaniu działają dwa lotniska cywilne - mniejsze na Ławicy (które obecnie obsługuje wyłącznie powietrzny ruch lokalny, nie mogą na nim lądować większe samoloty ze względu na bliskość drapaczy chmur poznańskiego „City” i arkologii Nowego Miasta, nad którymi wiodła ścieżka podejścia na lotnisko) oraz na Krzesinach, które – po przejęciu od Sił Powietrznych w 2067, zostało rozbudowane by umożliwić przyjmowanie nawet największych, suborbitalnych maszyn. Uzupełnieniem komunikacji są antygrawitacyjne taksówki, orki i śmigłowce, dla których przygotowano liczne lądowiska na dachach i specjalnych „półkach” większych budynków.
(dużo bardziej czytelna wersja planu metra tutaj)


Źródła grafiki:
- Herb Poznania - wikipedia.org 
- Logo i mapa poznańskiego metra www.bartrozalski.com (to praca dyplomowa Bartosza Różalskiego, absolwenta poznańskiej ASP, uznałem, że pasuje jak znalazł :) )

wtorek, 14 sierpnia 2012

W oczekiwaniu na nową kampanię...

...taka złota myśl z Basha:

Jeśli chcecie prawdziwego RPG z długimi dialogami, nieliniową fabułą, wieloma questami, trudnymi misjami i znaczącym wpływem losowości na grę, to idźcie coś załatwić w urzędzie.

wtorek, 31 lipca 2012

Dziennik kapitański. ostatni wpis.


Dziennik kapitański fregaty "OSIZ"
 - Bosmanie, co to znaczy Osiz?

 - Odpierdol się i zdychaj. Ale najpierw szoruj ten pokład!!

Data gwiazdowa 04.02.14
Przed dopłynięciem do Diabelskiego Krzyża przeszliśmy silny sztorm, który zdaje się szaleć wszędzie wokół, za wyjątkiem koła o średnicy paru mil w samym środki Diabelskiego Krzyża. Wpływamy do strefy ciszy i przyzywamy wiedźmy.

  (jak to mawiają anglicy [Tfu!], two down, one to go!) 

Data gwiazdowa 05.02.14. Ostatni wpis.
3 wieźmy pokonane, niebo przejaśnia się nad Diabelskim Krzyżem. Wygraliśmy, pomimo abordażu zombie, octoponów, pomimo przybycia wielkiej ośmiornicy, pomimo wielkiego strachu, jak sparaliżował prawie wszystkich na początku starcia i wreszcie pomimo tego, że krakenom po raz drugi zabrakło jaj, żeby użyć tej swojej wunderwaffe znajdującej się w złotej kuli. Załoga, pomimo możliwości powrotu na Ziemię, postanowiła pozostać na Caribdusie. Nad fregatą OSIZ powiewa flaga Czarnobrodego, a jej kapitan spogląda wilkiem na wszystkich, w tym i od wczoraj nieumarłych członków załogi w obawie, że chcą ukraść jego skarby. Zaczyna się nowy rozdział w dziejach Caribdusa.
[Kurtyna]
[Napisy końcowe]

Dziennik kapitański raz jeszcze


Dziennik kapitański fregaty "OSIZ"
 - Bosmanie, co to znaczy Osiz?
- Odpierdol się i zdychaj. Ale najpierw szoruj ten pokład!!


Data gwiazdowa 20.01.14
Kurs na Brigandy Bay, tamtejsi szkutnicy powinni już zakończyć naprawę naszego zdobycznego galeonu.

Data gwiazdowa 24.01.14
Wpływamy do Brigandy Bay. Poziom wody podniósł się o około metr, a nad miastem powiewa Hiszpańska flaga. Wszędzie pełno uchodźców, którzy chcą wydostać się ze, zdaje się, tonącej wyspy. Okazało się, że doszło do walnej bitwy pomiędzy flotą hiszpańskiej Gildii Handlowej i angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. A w zasadzie do dwóch. Obie wygrali Hiszpanie, czego konsekwencją jest zajęcie Baltimusa przez Hiszpanów. Hiszpanie jednak ponieśli spore straty i dlatego, gdy kilka dni temu na Baltimusie pojawiła się kierańska flota, to ochoczo i bez jednego wystrzału oddali Wielkiemu Wielorybowi Brigandy Bay i podpisali nową, korzystniejszą dla Kiery umowę handlową.
Portowe dźwigi upstrzone wisielcami – to podobno wszyscy, którzy kiedykolwiek współpracowali z Kompanią.
Z dobrych wieści, to galeon naprawiony i nawet nie został uszkodzony podczas kolejnego zdobywania miasta.

Data gwiazdowa 26.01.14
Poczyniliśmy zaciągi nowych marynarzy, uzupełniliśmy zapasy i szykujemy się do wyprawy na Morskie Wiedźmy.
Jakieś szumowiny szantażują nas, że jeśli nie wpłacimy 30.000 srebra, to przekażą Hiszpanom i Kierańczykom dowody na naszą współpracę z Duckworthem. Opuszczamy port przed upływem terminu ultimatum. Kurs na północ, w stronę Diabelskiego Krzyża.

Data gwiazdowa 29.01.14
Spotykamy się z flagowcem krakeńskiego admirała Caspiana, omawiamy plan bitwy.

Data gwiazdowa 30.01.14
Drugi dzień na Floatsam Sea. Na horyzoncie fregata z porwanymi żaglami, sygnalizują, że potrzebują pomocy.

Data gwiazdowa 31.01.14
Cholerni piraci, udawali fregatę w opałach. Doszło do bardzo zaciętej walki abordażowej, w której straciliśmy ponad 1/3 załogi. Fregata zdobyta, a wraz z nią umiarkowanych rozmiarów łupy.

Dziennik kapitański

Dziennik kapitański fregaty "OSIZ"
 - Bosmanie, co to znaczy Osiz?
- Odpierdol się i zdychaj. Ale najpierw szoruj ten pokład!!

Data gwiazdowa 09.01.14
Po pokonaniu i złupieniu okrętu Czarnobrodego ruszamy na zachód w kierunku Wysp Bicza, gdzie powinien być zakopany skarb L`Ollainesa.

Data gwiazdowa 14.01.14
Żagle na horyzoncie! Minęliśmy chyba właśnie całą pieprzona marynarkę wojenną. Dwa Kierońskie kutry złożyły nam propozycję nie do odrzucenia – odeskortują nas na zachód. W sumie nawet po drodze, nie protestowaliśmy.

Data gwiazdowa 17.01.14
Pożegnaliśmy się z naszą eskortą. Nie udało nam się z nich wyciągnąć o co w tym wszystkim chodziło i co Kierońska flota robi na zachód od Floatsam Sea.

Data gwiazdowa 19.01.14
Dotarliśmy do celu i zdobyliśmy skarb pirata L`Ollainesa! Załoga zadowolona z udziału w łupach, pokładowy mag po raz kolejny otarł się o śmierć i wysadził część skarbu. Znaleźliśmy ćwiartkę tajemniczej monety.


wtorek, 24 lipca 2012

Kfiatki z 19.07

MG: NPC Equias, ten który pływa z wami od samego początku kampanii…
M: O! To on ma imię!

(finałowa walka z wiedźmami morskimi. Okazało się, że mają po 50 metrów wzrostu)
O: Ja wiem, jak je zranić. Powiemy im, że są brzydkie!

MG: Zgniatasz serce arcymaga…
O: I wycierasz rękę.

O: Co za idiota trzymał kota i serce w jednej kajucie?!

G: A to wino jest w beczce, czy w butelce?
O: W kartoniku!

(jak obronić się przed abordażem zombiech?)
O: Owiniemy burty drutem kolczastym
K: Pod napięciem!

(pojawiają się trzy wiedźmy: Mala, Mana i Maka)
K: Dobrze, że nie Lech, Antonii i Jarosław.

M: A która z nich jest najładniejsza?
K: Żadna. Wszystkie Holenderki!

(wiedźmy są wielkie i przerażające, bohaterowie i ich dzielne załogi muszą zdawać bardzo trudne testy odwagi)
G: Jak naszej załodze nie wyjdzie, to ja cycki pokażę.

(wiedźmy mają po 50 metrów wzrostu)
M: Ciekawe, czy to są Figury…

(czy wspominałem, że wiedźmy mają ponad 50 metrów wzrostu?)
K: Co za baran wymyślił, żebym ja je mieczem napierdalał?

(wiedźma nadepnęła na jeden z okrętów)
K: Jak ona ich deptała, to musiała nogę podnieść. A jak kieckę przy tym podniosła, to oni na przerażenie powinni rzucać.

(w ferworze walki Octopusowi przesunął się fragment mapki taktycznej)
M: Czemu morze rozstąpisz?
MG: On Mojżesza robi.

M: Co one tak niealfabetycznie padają?

(wiedźmy pokonane, wiktoria, napisy końcowe…)
O: Ja już nie muszę się z wami zadawać. Misja skończona. Całą grę czekałem, żeby wam to powiedzieć.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Kfiatki z 05.07

(podział łupów)
M: Znowu po równo kasa idzie, ja się nie czuje wyróżniony…

M: Jakie mamy bandery?
K: Wszystkie!

(jak by tu nazwać nowy galeon, którym ma pływać za fregatą OSIZ jej dotychczasowy pierwszy oficere Kidd?)
G: Może król Julian?
K: Albo Mort! Jak ten przydupas Króla Juliana?

M: Papuga jest moim ptakiem.

K: Płyniemy na wieźmy!
M: Kogo nawiedzimy??

K: Trzeba pójść do Octopusa i nadmuchać mu w gwizdek.

MG: Weszłaś do swojej kajuty…
G: A klimatyzacja tam jest??

MG: Znalazłaś list.
K: Tylko?!?!
G: A wąglik jest?

K: No nówka kolczuga :)
G: Jaka nówka, rok ją nosiłam.

K: Rzucę nożem. Mam przy sobie trzy.
M: Jak ty to robisz, że na morzu ciągle rzucasz nożami i ciągle masz przy sobie trzy?
K: No właśnie nie rzucam na morzu.

(w wyniku walki zginęło 5 członków załogi)
M: Ale umarli zanim im zapłaciliśmy za ten miesiąc, prawda??

piątek, 1 czerwca 2012

Kfiatki z 10.05

(rekapitulacja z poprzedniej sesji)
M: Dowodziłem pościgiem za Siwo… tzn. Czarnobrodym!
G: Jak go dogoniłeś, to on już był Siwobrody.

K: I tu w karcie wpisz Garda
M: A przed tym dopisz „po”.

K: Kapitanie, pożycz lunetę.
M: Masz, tylko nie dotykaj.

K: Genius with tits!
G: Taki feature.

K: Krytyczne niepowodzenie na włamanie to paznokcie połamane.

I bonusowo, trzy kwiatki z wczorajszego posiedzenia nad Kupcami i Korsarzami

(MG, jako uprzejmy gospodarz, zawsze pyta witających w jego progi, czy mają ochotę na coś ciepłego do picia. Tym razem skrócił standardowe zapytanie)
MG: Coś ciepłego?
O: Cycki!!!!

(ktoś usiłuje obrabować kupca-npca, ten jednak broni się zaskakująco skutecznie)
MG: Wojowniczy Francuz.
G: Widać zapomniał białej flagi.

K: Kurde, trzy raz zginąłem w trakcie jednej rozgrywki!
MG: Hat trik normalnie.

I jeszcze na koniec bonus do bonusa: Co zrobiła autokorekta worda z ze słowami "Genius with tits"? To: "Geniusz with titr" :-P

piątek, 4 maja 2012

czwartek, 3 maja 2012

Karnawał Blogowy RPG #31: Broń w RPG

Tegomiesięczna edycja Karnawału Blogowego RPG dotyczy tematu broni w RPG. Nice :). Z racji wykształcenia wiem co nieco na ten temat, i pozwolę sobie podzielić paroma historyczno-teoretycznymi wynurzeniami na temat uzbrojenia, powiedzmy ogólnie, średniowiecznego, do wykorzystania na sesji ku ogólnemu pożytkowi.

Zacznijmy od rzeczy bardzo istotnej dla każdego krasnoluda, czyli czym właściwie różni się topór od siekiery? Zastanów się na tym, Drogi Czytelniku, a odpowiedź znajdziesz na końcu tekstu.

Zacząć oczywiście wypada od mieczy. Broń ta kojarzy się chyba najbardziej ze średniowieczem, w typowym RPGu prawie każdy, kto nie jest kapłanem, czy innym magiem, miecz jakiś posiada. Mało tego! Nawet magowie z mieczami zaiwaniają (vide: Gandalf), a i pewnie pozbawieni adekowych ograniczeń kapłani też miecze przypasać potrafią. Gdzieś niestety w tym zgubił się przekaz ideologiczny związany z tą bronią. W średniowieczu, dla rycerza, miecz był prawie wszystkim. Miecz (i pas) były symbolem rycerza, jego rzemiosła, jego biegłości w walce. Miecz, z charakterystycznym wyglądem, przypominał krzyż. Święty krzyż, którego rycerz ma nie mniej święty obowiązek bronić do ostatniej kropli krwi. Dobry, a nawet średniej jakości miecz, kosztował naprawdę dużo i tylko klasę wyższą stać było na luksus zakupienia takowego. Mieć miecz, to było coś. Pospólstwo niech se chodzi z widłami, cepami bojowymi, czy z innymi pałami nabitymi gwoździami. Jeśli masz miecz, to jesteś kimś.
Trochę mi brakuje tej elitarności miecza w większości systemów fantasy, z którymi się spotkałem.
Warto też poświęcić chwilkę i nauczyć się z czego miecz się składa – może się przydać przy opisach w walce :).


I Rękojeść:
1. Głowica
2. Trzon
3. Jelec
II Głownia:
4. Taszka
5. Zastawa
6. Płaz
7. Ostrze
8. Sztych
9. Zbrocze
10. Czubek
III Pochwa:
11. Okucie
12. Trzewik
 (obrazek i i opis z wikipedii)

Polecam też bardzo fajną klasyfikację mieczy na stronie http://www.thearma.org/terms4.htm Generalnie warto poguglać, nawet prosty, odręczny szkic miecza jest świetnym hand-outem dla gracza.
A jeśli chcesz pogłębić swoją wiedzę o walce mieczem, gorąco polecam (w charakterze odmiany od tzw. Naukowej literatury tematu) skądinąd bardzo fajną i oryginalną książkę Twardocha „Wieczny Grunwald”.
(źródło obrazka)

Gdy już mowa o rycerskim uzbrojeniu, nie sposób nie wspomnieć o kopii. Kopia, po naszemu swojsko nazywana drzewem, to cholernie złożony i niełatwy w wykonaniu element uzbrojenia zaczepnego. Jest prawie równie ważna jak miecz i – co ciekawe, potrafi równie dużo kosztować co dobry miecz. Czyli jak na realia średniowieczne, jest droga jak cholera. I – co raczej nie jest zbyt powszechnie wiadome – jest jednorazowego użytku. Dobra kopia przeniesie cały impet konia i jeźdźca w jeden punkt ciała przeciwnika, po czym rozpadnie się na kawałki pozostawiając w ciele celu stalowy grot. Dzięki temu (i pewnemu genialnemu, średniowiecznemu wynalazkowi, w postaci ostróg) rycerz pozostanie w siodle gdy jego przeciwnik będzie konał na ziemi, prawdopodobnie dobity końskimi kopytami. Dlaczego kopia jest taka droga? Musi być wykonana z odpowiedniej jakości drewna, mieć te 5 metrów długości, w dodatku jest wydrążona w środku no i na końcu mieć odpowiednio zamontowany stalowy grot. Musi być odpowiednio lekka i wyważona i jednocześnie odpowiednio wytrzymała. Do tego dochodzi odpowiednio artystyczne wykończenie, malowanie i inne takie duperelki, bo przecież jaśnie pan rycerz nie może pokazać się na mieście z kawałem ledwie oheblowanego drewna.

I małe nota bene na marginesie: angielski termin to freelance, odpowiednik mniej więcej naszego wolnego strzelca, pochodzi właśnie od lancy, konkretniej - od rycerza bez zajęcia.

A teraz taka ciekawostka na gruncie broni drzewcowej. Jaka jest praktyczna różnica między tymi dwoma włóczniami:

 zdjęcie 1

zdjęcie 2
(obie fotki stąd)

Ta pierwsza, to wczesnośredniowieczna włócznia, z grotem w kształcie liścia. Grot jest szeroki, by po wejściu w ciało zadawał jak największe obrażenia (nota bene podobny model jest używany we współczesnych afrykańskich dzidach do polowań na dzikie zwierzęta dla prawdziwych hardkorów). Ta druga, to model późnośredniowieczny. Grot jest dużo węższy, dzięki czemu cała energia kinetyczna jest skupiona w jednym miejscu – co pozwala skuteczniej przebić pancerz. Innymi słowy na rysunku numer dwa mamy do czynienia z klasycznym, późnośredniowiecznym otwieraczem do konserw.


Przechodząc do tematów bardziej krasnoludzkich, chciałbym powiedzieć parę słów o młotach bojowych. Wielkie było moje zaskoczenie, gdy podczas zajęć z bronioznawstwa średniowiecznego dowiedziałem się, że młoty bojowe nie były szczególnie powszechne. Bardziej na zasadzie jakiejś broni improwizowanej, lub też specjalistycznej broni drzewcowej. Ewentualnie jako druga strona nadziaka. No ale z drugiej strony taki Thor jednak z młotem latał, więc można dość bezpiecznie przyjąć, że jakoś w użyciu były.
(Paradny młot bojowy stąd)

Pora na odpowiedź na zagadkę z początku postu. Otóż:
  • siekiera jest to narzędzie służące (generalnie) do obróbki drewna,
  • topór jest to narzędzie służące do eliminacji siły żywej przeciwnika.
Jak odróżnić jedno od drugiego? To bardzo proste. Po brodzie. Topór ma długą, siekiera – bardzo krótką.
(fotka z wikipedii)

Dlaczego tak? Broda topora, ogólnie rzecz biorąc, pełniła dwojaką rolę. Po pierwsze, takie ukształtowanie topora zwiększało siłę uderzenia (ma to coś wspólnego z rozkładem siły, ale matematyka stojąca za tym problemem trochę mnie przerasta), po drugie zaś, w walce można było brodą zahaczyć o krawędź tarczy przeciwnika i szarpnąć do siebie, uniemożliwiając przeciwnikowi zasłonięcie się przed kolejnym ciosem.

(fotka z wikipedii)

A skąd właściwie wiemy, że coś, co wygląda jak opisany powyżej topór jest bronią, a siekiera narzędziem? Odpowiedzi dostarcza nam jeden z pierwszych historycznych komików – tzw. Rolka z Bayeux. Dzieło to powstawało w latach 70-tych XI wieku z inicjatywy biskupa Odo – przyrodniego brata Wilhelma Zdobywcy, który do dzisiaj dzierży tytuł ostatniego skutecznego zdobywcy Wysp Brytyjskich. Rolka ma prawie 70 metrów długości i zawiera obrazkową historię podboju Anglii przez wojska Wilhelma, opatrzone komentarzem. Całą rolkę, w wysokiej rozdzielczości, można obejrzeć tutaj, stamtąd też wycięte poniższe kawałki.

Tutaj widzimy dzielnych Normanów budujących okręty do desantu za kanał:


(opis: "tutaj książę Wilhelm rozkazał budowę okrętów")

Natomiast kilka metrów dalej, w trakcie samej bitwy pod Hastings, widzimy wojowników zbrojnych w topory.


(opis: "Tu polegli Leofwine i Gyrth. Bracia Harolda są zabici w boju")

piątek, 27 kwietnia 2012

 Dziennik kapitański fregaty "OSIZ"

- Bosmanie, co to znaczy Ozis?
- Odpierdol się i zdychaj. Ale najpierw szoruj ten pokład!!


Data gwiazdowa 14.12.13
Powrót do Kiery. Gasparth bierze się na porządne nagwintowanie armat na okręcie.

Data gwiazdowa 28.12.13
Gwintowanie zakończone, załoga wypoczęta, z ładunkiem żelaza ruszamy do Brigandy Bay na spotkanie z Duckworthem.

Data gwiazdowa 04.01.14
Przybywamy do Brigandy Bay, akurat na czas na spotkanie z adm. Duckworthem. Poziom wody tu jakby wyższy, ale za to uprzątnęli większość zniszczeń po bitwie sprzed miesiąca. Zostawiamy do naprawy zdobyczny Galeon „Wściekły pies”.

Data gwiazdowa 06.01.14
Zwiadowcy Duckwortha namierzyli Czarnobrodego! Ruszamy na północ, w stronę Morza Szczątków.

Data gwiazdowa 08.01.14
Żagiel na horyzoncie! „Niszczyciel” Czarnobrodego ściga brytyjskiego sloopa. Nawiązujemy walkę artyleryjską z Czarnobrodym, Niszczyciel zadaje mu poważne uszkodzenia, działa „OSIZ” też dołożyły swoje niszcząc większość ożeglowania pirackiej łajby. Przystępujemy do abordażu, który zakończył się powodzeniem. Straty własne – 5 marynarzy, wielu rannych i wystraszonych, w tym pokładowy arcymag. Czarnobrody zabity, zdobyliśmy miecz króla Ammemnusa oraz nieprzebrane skarby na pokładzie „Niszczyciela”.
 do abordażu!

 cofnęli się na śródokręcie, dalej do abordażu!
Czarnobrody, niczym ryba w sieci złapana, już na pokład wyciągnięty.
(zwróćcie uwagę na zaciętą walkę z załogą Czarnobrodego, która rozgrywa się w tle dzięki Savage Worldowym zasadom większych bitew)

Kfiatki z 19.04 i 26.04

Kfiatki z 19.04

(w związku ze zdobyciem drugiego okrętu, Kidd z pierwszego oficera na OSIZ został awansowany na dowódcę „Wściekłego psa”)
M: Musisz być oficjalnie awansowany
J: Nie mamy tyle alkoholu.

MG: God save the Queen!
O: God Shave the queen!

(Octopous został oficjalnie arcymagiem)
G: Po prostu ma wyższą czapkę.

(a MG znowu ma problemy z wymyślaniem ad hoc nazwiska dla NPCów)
MG: Czy jak się okaże, że ten Szkot nazywa się McCloud to będzie przegięcie?

G: W czasie strzelaniny nie stajemy w kółku.

M: Przykro mi Sinobrody…
O: Ale to Czarnobrody!

K: Dlaczego ten maszt mu się podnosi?
O: Cieszy się, że cię widzi

I mały bukiecik z 26.04

G: Jezu, co on ma za magiczne pistolety? Ja takie chce!

K: Nie masz jakiegoś czaru na wzmocnienie? Jakiegoś redbula?

(Octopus znowu trochę przeszarżował i dostał kulkę)
O: Czy można przeżyć strzał z przystawienia w głowę?
G: Tak. Np. Kmicic!
MG: Prawda, Kmicic był figurą!
O: Hej! Przecież ja jestem Kmicic!!!!

(znaleziono jakiś dziwny kawałek monety. Kidd ogląda ją uważnie)
MG: Ty po paru latach pracy w portowym burdelu jako wykidajło widziałeś wszystkie monety świata. Numizmatyk normalnie jesteś. Ale takiej monety na oczy nie widziałeś.


I taka ciekawostka jeśli chodzi o obrażenia po trafieniu z broni palnej

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Karnawał Blogowy RPG #30: Wymiar (nie) sprawiedliwości w RPG – edycja sci-fi

Jeśli po lekturze mojego poprzedniego wpisu myśleliście, że w konwencji fanasy możecie wpakować graczy w Nielaba pasztet, to chce powiedzieć, ze to jest tak zwany pikuś w porównaniu z tym, na co można sobie pozwolić w konwencji mniej lub bardziej sci fiction. Załóżmy, że mamy ochotę graczy pognębić, bo zabili nam jakiegoś ważnego NPC`a. Albo ich arcywróg postanowił ich wrobić.

Porównując kodeks karny Makarewicza z 1932r. (który uważany jest za taki mały prawniczy majstersztyk, szczególnie, jeśli chodzi o zwięzłość i klarowność) z obecnie obowiązującym kk z 1997r. stwierdzamy, że ten pierwszy liczył 295 artykułów (32 strony znormalizowanego tekstu), a obecny ma ich ponad 363 (na 72 stronach w takim samym formacie, piszę „ponad” 363 artykuły, bo wśród nich są jeszcze dodane później, np. niezwykle popularny art. 178a § 2 k.k. o pijanych rowerzystach). I drugi przykład – kodeks postępowania karnego z 1929r. miał 652 artykuły (57 stron), a obecny z 1997 – 682+ (w tym, między innymi, dwadzieścia osiem artykułów oznaczonych od 607a do 607 zc poświęconych ENA, łącznie 164 strony i na przestrzeni ostatnich 15 lat był nowelizowany 83 razy!). Nie trzeba wybitnego futurologa, by stwierdzić, że ta tendencja raczej się utrzyma i akty prawne będą puchnąć, puchnąć. Język prawniczy, którym będą spisane będzie coraz ściślejszy, precyzyjniejszy i bardziej jednoznaczny… dla wykształconych prawników. Już teraz większość „normalnych” ludzi ma trudności ze zrozumieniem tekstu aktów prawnych. Wiecie, czym się różny nieletni od małoletniego? Myślę, że spokojnie można założyć, ze ilość przepisów prawnych, ich poziom skomplikowania i zagmatwanie procedury będzie postępować w sposób wykładniczy.
Przekładając to na konkretne pomysły. Jeśli gracze napotkają jakiś problem prawny (lub chociażby biurokrację, czyli tzw. z amerykańska „red tape”), zażądaj rzutu na wiedzę o prawie. Wiadomo, że każdy ma jakąś tam wiedzę o prawie – wie, że powyżej 0,2 promila nie wolno jeździć samochodem, czy że trzeba mieć pozwolenie, żeby sobie dom wybudować. Ale o tym, że na odrzucenie pozwu w postępowaniu cywilnym służy zażalenie w terminie 7 dni, a na oddalenie powództwa w tym samym postępowaniu – apelacja w terminie 14 dni, wie już niewielu. Pamiętajmy, że wiedzą tą dyspnują prawnicy i zawodowi kryminaliści (powszechnie wiadomo, że drugim najlepszym miejscem na poznanie prawa jest zakład karny, w tych murach jest więcej ekspertów od prawa karnego, niż na większości uniwersytetów). Czyli tak: najpierw pytamy z pięknym uśmieszkiem, czy chcą sobie wynająć prawnika, czy będą bronić się sami. Jeśli bronią się sami – test wiedzy o prawie, który sugeruję wykonać tak, że gracz nie zna rezultatu. Bo zważywszy na tempo zmieniania się przepisów prawnych, jest bardzo prawdopodobne, że nawet rozsądna postać, która poczłapała do biblioteki, wzięła z półki kodeks karny stan na 01 stycznia 2012r. Przecież z tego roku, nie? A tymczasem 02 stycznia 2012r. weszła w życie ustawa z dnia 01 kwietnia 2011 r. o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 117, poz. 678), która zmieniła treść art. 63 § 3 k.k. poprzez poszerzenie katalogu obowiązków, które sąd może nałożyć na sprawcę, umarzając warunkowo postępowanie karne. Innymi słowy – to co postać znajdzie, mogło już dawno przestać obowiązywać i dupa. I nawet, drogi Mistrzu Gry, nie musisz mieć wykształcenia prawniczego by to graczom sprzedać; „Sędzia stwierdził że cośtam cośtam… ustawa się zmieniła… pisma złożone po terminie pozostawia się bez rozpoznania…, a zostaliście przecież pouczeni…, cośtam cośtam po łacinie… generalnie niby mówi po polsku, ale ni chuja go nie rozumiecie… ale wychodzi że sprawę przegraliście/zostaliście skazani/sędzia nałożył grzywnę za obrazę sądu/jako strona przegrana ponosicie koszty procesu w wysokości…/odwołanie nie przysługuje” (niewłaściwe skreślić).
A jeśli gracze postanowią wynająć adwokata, to pamiętajcie im potem rachunek wystawić. Bo prawdziwy prawnik nigdy nie zapomni. I nie zacznie pracować, dopóki mu z góry nie zapłacisz.

Ale nie wyprzedajmy się za bardzo. Zanim gracze staną przed Wysokim Sądem, czeka ich przecież Śledztwo. Powyżej zarysowałem wizję zmian w systemie prawnym. Ale żeby takiego zbrodniarza postawić przed sądem, trzeba go najpierw złapać, no nie? Odcisków palców szukamy na miejscu przestępstwa od jakichś 150 lat. DNA – od kilkudziesięciu. Już współczesny śledczy uzbrojony jest w ogromną baterię narzędzi z zakresu techniki, taktyki, strategii i metodologii kryminalistycznej, takich jak: balistyka, cheiloskopia, daktyloskopia, entomologia, fonoskopia, grafologia, mechanoskopia, osmologia, palinologia, traseologia, podoskopia, poroskopia, analiza GSR i innych mikroczątek, termoskopia, i szeregu innych –logii i –skopii. Z racji tego, że rządy zainteresowane są ściganiem przestępstw, na rozwój szeroko pojętej kryminalistyki idą i iść będą, znaczne środki. A to oznacza dalszy, szybki postęp. Jak duży? Obejrzyjcie parę odcinków CSI Nowy York, pomnóżcie to przez ilość dziesiątek lat, jaka upłynęła w waszym świecie od początku XXI wieku i będzie ogólne pojęcie.
(źródło obrazka)

Oczywiście przestępczość (mniej lub bardziej zorganizowana) też nie śpi. Mało tego, nierzadko dysponuje budżetem na badania porównywalnym lub większym niż Policja. A to oznacza, że tak jak daktyloskopię można ominąć za pomocą gumowych rękawiczek, tak na każdą inną skopię, czy -logię, jakiś środek się znajdzie. Trzeba tylko być przygotowanym i o wszystkim pamiętać w trakcie popełnienia przestępstwa. I nie zrobić głupiego błędu podczas opuszczania miejsca przestępstwa, jak wrzucenie tych zakrwawionych, gumowych rękawiczek do pierwszego z brzegu kubła na śmieci. Bo zdjąć odciski palców z wnętrza gumowej rękawiczki policja umie od dawna, na okoliczne śmietniki są przeszukiwane prawie zawsze.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o aktualnym poziomie kryminalistyki, bardzo gorąco polecam portal http://www.kryminalistyka.fr.pl/ Jest często aktualizowany, a poziom tekstów jest tak dobry, że jest on polecany do przygotowania się do egzaminu prokuratorskiego.

Będąc przy temacie techniki, warto wspomnieć w wariografie, czyli popularnie (i nieprawidłowo) nazywanym wykrywaczu kłamstw. Nie będę się na ten temat rozpisywał, polecam obejrzenie przynajmniej pierwszego odcinka serialu „Lie to me”. Mówiąc w skrócie – obecne wariografy można oszukać, starczy tylko mieć odpowiednią kontrolę na działaniem własnego organizmu. Co z wariografami z przyszłości? Polecam poprzedni akapit o funduszach, jakimi dysponuje przestępczość zorganizowana na ten cel.
W tym miejscu trzeba też wspomnieć o zagadnieniach nieco bardziej sci-fi, a mianowicie o telepatii, ESP, czy innych takich „Jedi mind tricks”. Obecna procedura karna wyklucza stosowanie takich metod, podobnie jak narkoanalizy. Jak sprawa wygląda w Waszym świecie, wszystko zależy od Was. Ja tylko zaznaczę, że wszelkim tego typu metodom raczej daje się oprzeć. Odsyłam też do genialnego serialu Babylon 5 i roli, jaką w tamtym świecie pełnią telepaci.

Technika, technika powiecie. Liczy się człowiek. I to prawda. Dlatego jeśli gracze naprawdę zajdą Wam za skórę, naślijcie na nich Detektywa. Najfajniejszą rzeczą z Detektywem NPCem jest to, że wcale nie trzeba trudzić się nad wymyśleniem tej postaci. Starczy wziąć pierwszego z brzegu inspektora Culombo, Kodaka, Brudnego Harrego, czy innego Mac`a Taylor`a i już mamy gotową postać – z wyglądem, nawykami, sposobem mówienia i ulubioną metodą działania (moim faworytem jest niezapomniany Peter Falk jako porucznik Coulombo w wymiętym prochowcu, z cygarem, nachodzący w nieskończoność podejrzanego i zamęczający go setkami pytań).
Bardzo fajnym patentem na sesje jest Przesłuchanie. Załóżmy, że gracze są o coś podejrzani – mogli to zrobić, lub nie, ale ważne jest, żeby scenę będącą przedmiotem dochodzenia dość dokładnie im wcześniej opisać. Następnie gracze trafiają na komisariat, zostają rozdzieleni i dokładnie przesłuchani przez Detektywa. Sesję zamieniamy w grę z cyklu „Who donne it?”. Już zawczasu szykujemy sobie listę powiedzmy 10 pytań, które zadamy wszystkim graczom. Ewentualnie można pozwolić graczom na chwilę narady, w celu ustalenia wspólnej wersji (jeśli policja dobrze pracuje, to nie da im takiej możliwości, ale zawsze można coś wymyślić, kogoś przekupić, itp., itd.). A potem porównujemy rezultaty i wyciągamy z tego takie wnioski, jakie są nam akurat potrzebne ;).
Jeśli naprawdę chcemy dać popalić, możemy przyjąć, że Detektyw ma Nadludzką Inteligencję. To dość popularny motyw w sieci. Jak odegrać prawdziwego Geniusza Zła? Człowieka, który niczym wytrawny szachista planuje 10 posunięć naprzód, zawsze jest o jeden krok przed postaciami graczy? To banalnie proste – zakładamy, że on wie dokładnie to samo co MG, czyli wszystko. W czasie rzeczywistym. Dlaczego? Jak? Bo jest tak niesamowicie genialny, że się domyślił, że gracze właśnie tak się zachowają. „Everything goes, ad the Emperor has forseen it”. Bo wszędzie ma szpiegów. Itp. itd. Jeśli gracze właśnie zaplanowali szturm na jego kryjówkę, do której prowadzą dwa wejścia – jednym oni wejdą, a drugie zawalą 100 tonami gruzu – to kolo dokładnie to przewidział i ma po ręką specjalną odgruzarkę, która zrobi mu przejście w 30 sekund. I na tej samej zasadzie detektyw będzie wiedział o graczach bardzo dużo.

Oczywiście nawet uzbrojony w te wszystkie gadgety i biblioteki aktów prawnych wymiar sprawiedliwości dalej składa się z ludzi. Których można oszukać, przekupić, którzy mogą mieć własne cele. Może nasz Genialny Detektyw od 5 lat usiłuje dobrać się do skóry Niemniej Genialnemu Złoczyńcy i złoży graczom propozycję nie do odrzucenia związaną z udupieniem go?

(obrazek stąd)


Na koniec, jeszcze jedna uwaga. W Rzeczpospolitej Polskiej sędzia na rozprawie ma założony na szyi łańcuch z orzełkiem, symbol sprawowanego urzędu. Cały ten łańcuch jest ręcznie robiony, orzełek sjest posrebrzany i kosztuje około 600-700 złotych. Jest też dość ciężki, więc po zamknięciu rozprawy większość sędziów od razu go zdejmuje – czasami nawet zanim strony wyjdą z sali. I to jest bardzo dobry moment, by wspomnieć drużynowemu złodziejaszkowi, jak to inny kieszonkowiec na rozprawie buchnął tego orzełka i jak wielkim potem cieszył się szacunkiem wśród grypsujących. Fakt, że potem zaniósł go do lombardu i tym sposobem go złapali wcale nie wpłynął na poziom szacunu, jakim się cieszy do dzisiaj (miało to natomiast wpływ na wymiar kary, jaką mu dowalili za obrazę sądu). Czy nasz złodziejaszek oprze się takiej pokusie? Czy ktoś go zobaczy? I przede wszystkim, jak po cichu zdjąć ze stołu te kilo grzechoczącego żelastwa?

Poprzednie moje wynurzenia w ramach 30tej edycji karnawału blogowego tutaj.







środa, 18 kwietnia 2012

Karnawał Blogowy RPG #30: O wymiarze sprawiedliwości słów kilka

Będąc w wykształcenia prawnikiem w ramach kwietniowej edycji Karnawału Blogowego pozwolę sobie rzucić kilka uwag na temat zbrodni i działania tzw. „wymiaru sprawiedliwości” w RPG.

Zacznijmy może od wszelkiego rodzaju fantasy. Poniższe uwagi jak znalazł będą pasowały do Warhammera, który dość mocno wzorowany jest na historii Europy, ale powinny nadawać się do każdego innego świata na poziomie technologicznym średniowiecze/renesans.

Dobre przedstawienie takiego wymiaru sprawiedliwości wymaga od MG znacznego przestawienia sposobu myślenia, a w szczególności – wyrzucenia z głowy wszystkiego, co o prawie powiedziano i napisano w okresie Oświecenia. Wbrew pozorom nie jest to zadanie łatwe, bo na tym co wtedy wymyślili (plus prawo rzymskie w zakresie prawa cywilnego) w zasadzie opiera się cały „nasz” obecny system prawny. Równość wobec prawa, kodeksy w sposób wyczerpujący regulujące daną materię, niewinny dopóki wina nie zostanie udowodniona, materialna i porządna regulacja niezawisłości sędziowskiej, prawa człowieka… wchodząc do świata fantasy generalnie to wszystko możemy zostawić za drzwiami. Ale po kolei.

Równość wobec prawa. Że co proszę? O tej koncepcji w takich czasach nie słyszeli. Inne prawa (i kary) mają zastosowanie do szlachty, inne do chłopstwa, jeszcze inne dla mieszczan. Myśl przewodnia jest taka, że im lepiej jesteś urodzony, na tym więcej możesz sobie pozwolić. I jeśli taki hrabia postanowi sobie obić ryja swojemu chłopu buzdyganem, bo krzywo na niego spojrzał, a ten chłop go jakimś cudem (albo widłami) zabije w obronie własnej – to to nie jest kontratyp obrony koniecznej, tylko czynna napaść na Jaśnie Pana Hrabiego. Sprawca zostanie sprawiedliwie osądzony i skazany na jakąś paskudny i widowiskowy rodzaj śmierci. Za to samo przestępstwo chamowi ręce utną, a panowi – pogrożą palcem, albo jakiś datek na świątynię dać karzą.
W wielu obecnie ukazujących się systemach RPG kobiety mają równe prawa, co mężczyźni i to w XX-to wiecznym rozumieniu tejże równości. Rozumiem, że jest to manewr mający na celu ułatwienie życia paniom grającym w RPGi, ale o ile taki stan rzeczy nie ma jakiegoś silnego uzasadnienia w historii danego świata, to imho można z niego zrezygnować, bo taki z realiami to będzie miało niewiele wspólnego.

„Tak Wysoki Sądzie, upolowałem tego jelonka, bo byliśmy głodni. Skąd mogłem wiedzieć, że należy do Jaśnie Pana Hrabiego i że polowanie w jego dobrach jest karane śmiercią?” Już starożytni Rzymianie stwierdzili, że ignorantia iuris nocet. Nieznajomość prawa szkodzi w tych realiach i to szkodzi bardzo mocno. Jeśli postać jest w okolicach, nazwijmy to, rodzinnych, to będzie doskonale wiedziała, że w danym lesie polować na jelenie może tylko pan Hrabia. Ale jeśli pojedzie do innego kraju… to problem będzie polegał, mówiąc prawniczym językiem, w zdecentralizowanym systemie źródeł prawa, a raczej braku tegoż systemu. Nie ma czegoś takiego jak kodeks karny, czy cywilny – te sprawy reguluje zwyczaj, jakieś tam edykty królewskie, przywileje nadane miastom, czy dobrom szlacheckim, wreszcie prawo religijne (Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!), czy też widzimisie sołtysa z widłami.

W naszych czasach osoba podejrzana o popełnienie przestępstwa ma określone prawa. W zasadzie, to ma całkiem sporo tych praw – przy pierwszym przesłuchaniu dostaje na papierze ich wyciąg, w zależności od użytej czcionki mogą to być i dwie strony A4 (choć uczciwość nakazuje wspomnieć, że na tych dwóch stronach są też obowiązki podejrzanego). Jednym z większych osiągnięć Europejskiej Konwencji Praw Człowieka jest to, że nie można zmusić człowieka, by dostarczał dowodów własnej winy. To na oskarżycielu ciąży obowiązek przedstawienia dowodów winy – oskarżony nie musi niczego udowadniać. A w realiach średniowiecznych? Wtedy nie przejmowano się takimi pierdołami, a ktoś (nie pamiętam kto) stwierdził, że Confessio est regina probationum (przyznanie się jest królową dowodów). Nawet jeśli w tym przyznaniu pomógł kat z akcesoriami.


(Obrazek znaleziony tu)

Wracając na chwilę do naszego przykładu z jelonkiem: jest całkiem prawdopodobne, że sprawcę upolowania hrabiowskiego jelonka najprawdopodobniej osądzi sam pan Hrabia – idea tego, że nie można być sędzią we własnej sprawie nie wszędzie trafiła na podatny grunt. I przekonanie sędziego, że ten pan sam się nadział na nasz miecz, jak sięgał po naszą sakiewkę, może być naprawdę trudne. W sytuacjach wątpliwych racje będzie miał swój, a nie jakiś wędrowny awanturnik. Będąc przy temacie usieczenia złodzieja na gorącym uczynku – Wbrew temu, co wydawałoby się graczom, władze będą zazwyczaj dość nieprzychylnie spoglądały takie samosądy. W najlepszym przypadku uznają, że „przybysze” burzą ustalony porządek ich mieściny i grzecznie pokażą im bramy miasta z sugestią obejrzenia ich od zewnątrz. Im mniejsza społeczność, tym krzywiej będzie patrzyła na wszelkie zaburzenia ustalonego porządku (w tym porządku mieści się również Stefan – drobny kieszonkowiec, o którym wszyscy w zasadzie wiedzą, że jest kieszonkowcem, ale w niedziele na mszy jest, na tace daje i miejscowych nie obrabia (zazwyczaj)).

Będąc przy temacie spod znaku współczesnego art. 148, to gorąco polecam poświęcony temu tematowi rozdział „Graj Trikiem” Ignacego Trzewiczka. Genialny jest.

Jeśli dobrnęliście, mili czytelnicy, do tego momentu, to pewnie zastanawiacie jaki to ma sens, żeby MG zamieniał kampanię w jakąś prawniczą paranoję rodem z książki Kafki. Popełniwszy ten tekst chce jednocześnie powiedzieć, że nie ma sensu aż tak drastycznie przestrzegać „poprawności historycznej”. Myślę natomiast, że powyższe pomysły mogą stanowić jakiś punkt wyjścia dla małej przygody – przerywnika, czy też do delikatnego „skierowania” graczy w pożądanym kierunku. Mogą też dodać głębi, czy dać poczucie „inności” świata gry, o ile zostaną wdrożone z rozwagą, bo jak powiedział Terencjusz Apprime in vita est utile, ut ne quid nimis (w życiu przede wszystkim jest korzystne, by nic za dużo;zachować umiar).

A wymiarze (nie)sprawiedliwości i zbrodni w realiach sf najprawdopdoobniej wkrótce.