Tak więc drużyna ma ogromną wolność wyboru i statek, którym można popłynąć wszędzie. Można iść głównym wątkiem (tzw. „Sploty”), można bujać się po okolicy robić wątki poboczne („Brawurowe opowieści”) i cieszyć się losowymi spotkaniami. Albo po prostu pływać po okolicy i handlować :). Całość jest podana na tyle zgrabnie, że po 1-2 krotnym przeczytaniu całości MG może w zasadzie bez większego problemu prowadzić bez względu na to, w którą stronę by gracze nie popłynęli. A losowe spotkania są o tyle fajne, że nie jest to tylko k6 potworów rasy X. Oczywiście takie też się zdarzają, ale wiele losowych spotkań jest specyficzna dla danej okolicy i stanowi po prostu mini przygodę.
I ostatnia sprawa – spotkania nie są skalowane na poziom postaci. Jedynym wyjątkiem są tu sploty – podany jest sugerowany poziom postaci, zanim się zacznie ten wątek. Skutek tego jest taki, że jak wiadomo, że jak wiadomo, że na wyspie X biją, to jak drużyna tam wlezie, to bijący nie będą dostosowani do jej poziomu, tylko będą stanowili rzeczywiste zagrożenie.

Podoba mi się taki układ, bardzo dużo treści skoncentrowanej w jednym miejscu. Bez wielgachnych opisów, charakterystyk miliona NPCów (jak często gracze atakują karczmarza, że w tylu scenariuszach są podane jego charakterystyki??). Choć wydaje mi się, że jest to metoda właściwsza dla średnio i bardziej zaawansowanych MG. Tak mi się przynajmniej wydaje, że zaczynając dopiero przygodę z RPG dużo trudniej byłoby mi scenariusz zawarty na kartce A4 rozwinąć na 1-2 sesje. Choć to akurat może być kwestia indywidualna.